Galerie handlowe w Polsce cieszą się dużą sympatią klientów. Mimo że mamy do nich dostęp o wiele później, niż kraje zachodnie, szybko odrabiamy zaległości jako konsumenci. Galeria w Gdyni i innych miastach jest już nie tylko miejscem handlu, ale szeroko pojętej rozrywki, a nawet kultury. Specjaliści twierdzą, że jesteśmy bliscy nasycenia nowoczesną powierzchnią handlową. Czy to oznacza zmierzch galerii handlowych?

Świątynia konsumenta

Ilość powierzchni handlowo-rozrywkowych, jakie istnieją w Polsce, osiągnął średni pułap europejski. Obecnie galerie handlowe są na etapie dojrzałego wzrostu i modernizacji. Widać to chociażby w kilkuletnich obiektach jak galeria w Gdyni. Nowoczesne budynki są rozbudowywane i poddawane dodatkowym innowacjom. Jeszcze więcej w nich miejsca na markowe sklepy, ale to nie jedyne podmioty, jakie zyskują na wszystkich zmianach. Coraz więcej jest w nich funkcji usługowych i rozrywkowych. Gastronomia i rozrywka to punkty, na które stawia się najchętniej. Dzięki temu klient może liczyć na wszystko pod jednym dachem. Od licznych miejsc do zakupów, po kawiarnie, siłownię oraz parki rozrywki dla dzieci.

Czas transformacji

W Europie Zachodniej galerie handlowe, centra wyprzedażowe czy też parki handlowe zaczęły powstawać już w połowie ubiegłego wieku. Polska dołączyła do tego grona 40 lat później, poprzez miejsca takie, jak galeria w Gdyni. Dynamika wzrostu naszej gospodarki sprawiła, że szybko nadrabiamy zaległości. Sektor sklepów wielkopowierzchniowych nadal będzie się rozwijał, ale inaczej. Przykłady znowu nadchodzą z państw bardziej rozwiniętych. To w nich pojawiają się pomysły łączenia powierzchni handlowych, usługowych z biurowcami, mieszkaniami, a nawet punktami medycznymi. W ich obrębie znajdują się całe ulice, dzielnice i odrębne środki transportu. W takiej koncepcji mieści się niewielkie miasto, w którym usługi i potrzeby dnia codziennego będą się wzajemnie przenikać.

Konkurencja w sieci

Handel stacjonarny ma wielkiego rywala w postaci handlu internetowego. Możliwość zakupów online wielu klientów uważa za wygodniejszą, bo dostępną całodobowo, siedem dni w tygodniu. Specjaliści od lat alarmowali, że z tego powodu galerie w Gdyni i innych miastach zanotują spadek klientów. Tymczasem taka tendencja w Polsce jak na razie nie jest dostrzegalna. Konsumenci nadal chętnie odwiedzają sklepy. Bywa, że chcą w nich znaleźć konkretny przedmiot, obejrzeć go i dopiero potem kupić w Internecie. Najczęściej jednak odwiedzanie sklepów stacjonarnych, wiąże się z kupowaniem wybranego towaru właśnie tam. Internet mimo wielkiej wygody nie jest w stanie zaspokoić potrzeby dotknięcia, przymierzenia, jaka jest powszechna w sklepach. Dlatego zmierzch handlu tradycyjnego na rzecz wirtualnego najprawdopodobniej jest mocno przesadzony.

Galerie handlowe nieustannie śledzą zachowania i preferencje konsumentów. Dzięki temu szybko wyłapują nowe trendy w kupowaniu i sposobach spędzania wspólnego czasu. Nadążają za tymi potrzebami, często starają się je nawet wyprzedzić. Z tego powodu sklepy wielkopowierzchniowe nadal cieszą się dużą sympatią. I nic nie zapowiada zmiany w tym nastawieniu.

Czy grozi nam zmierzch centrów handlowych?
Rate this post

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here